"KAPITAN AMERYKA:
WOJNA BOHATERÓW"
Jako że poniekąd interesuję się też odrobinę Marvel'em, postanowiłam także zahaczyć o jego najnowszą produkcję, a mianowicie o film pt.:
"Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów".
Jest to trzecia część filmów o Steve'nie Rogers'ie. Z ręką na sercu przyznaję, że pokochałam go dopiero w "Zimowym Żołnierzu", a ta platoniczna miłość wzmocniła się po obejrzeniu filmu, o którym w tym poście mowa.
W drużynie Avengers'ów zrodził się podział (na co z resztą wskazuje już sam plakat), którego przyczyną, na dobrą sprawę, były różnice ideologiczne Kapitana i Iron Mana.
Kiedy po kolejnej walce Mścicieli, ponownie były ofiary w cywilach, rządzący postanowili ograniczyć samowolkę naszych herosów i podjęli konkretne procedury. Od tego momentu, bohaterowie mieli być pod kontrolą ONZ i podejmować działalność tylko i wyłącznie na wezwanie. Jednak nie każdemu ten pomysł się spodobał.
Tytułowy bohater reprezentował ucieleśnienie wolności, z kolei Stark był zwolennikiem biurokracji i rejestracji superbohaterów. I tu dochodzi do rozłamu oraz powstania dwóch obozów w szeregach Avengers'ów. Za Kapitanem opowiedzieli się Zimowy Żołnierz, Falkon, Scarlet Witch, Hawkeye i Ant-man. Z kolei Iron Mana wspierali: Vison, Czarna Wdowa, War Machine oraz dwoje nowych superbohaterów, z czego jeden z nich był sporym zaskoczeniem, jednak wprowadził pewną świeżość do tej produkcji.
Ze względu na splot wydarzeń, herosi zamiast walczyć z nowym wrogiem, stanęli w walce przeciwko sobie.
Po czyjej jesteś stronie?
Szczerze mówiąc spodziewałam się większej dramaturgii, jeśli chodzi o konkretne starcie podzielonych bohaterów. Gdy oglądałam zwiastun bardziej nastawiłam się na walkę pełną przemocy, bezwzględności i na to, że po prostu złamie mi serce. Kiedy jednak scena walki, fakt faktem imponującej pod względem technicznym, zakończyła się, byłam po prostu rozbawiona. Jednakże wzruszenie miało dopiero nadejść.
Chodzi mi tutaj głównie o walkę między Starkiem a Rogersem, którego wspierał Bucky czyli Zimowy Żołnierz. Była ona idealnym dopełnieniem filmu, pełna rozpaczy, łez i bezsilności. Całkowicie zastąpiła niedosyt pozostawiony po starciu na opuszczonym lotnisku.
Podsumowując, Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów to jeden z najlepszych filmów produkcji Marvela, jaki miałam przyjemność oglądać. Wartka akcja, dobrze wykreowani bohaterowie i różnorodność scenerii nadaje mu smaku. Cieszę się również, że inni herosi nie przyćmili głównego bohatera i jego historia mimo wszystko była tutaj wyniesiona na piedestał. Szczerze polecam wszystkim, którzy poszukują filmu z dreszczykiem emocji, a zarazem takiego, który potrafi rozbawić. To coś dla Was.
*Link ze zwiastunem poniżej.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz