niedziela, 19 czerwca 2016

Decoupage

  Dzisiejszy post poświęcę na coś praktycznego, to znaczy z czego może skorzystać każdy z Was. 
  W 3 klasie gimnazjum brałam udział w zajęciach artystycznych, na który oprócz malowania i rysowania, uczyliśmy się robić organizery na biurko, witraże w wersji papierowej, bombki, etc, etc. 
Jednak moje serca skradła technika zdobnicza zwana decoupage.

Co to takiego? 

 Jak już wspomniałam wyżej, jest to technika zdobnicza polegająca na przyklejaniu na odpowiednio przygotowaną powierzchnie wzoru wyciętego z papierowej serwetki czy papieru. W zamyśle ma on wyglądać jak namalowany. 

Klasyczny decoupage krok po kroku:

  Jako wzorem, posłużę się moją pracą, jednak każdy z Was może mieć swój własny pomysł i niekoniecznie musi to być obrazek. Tą techniką można również ozdobić, np.: drewniane pudełko. 


  
 I. Na początek zajmiemy się samym obrazkiem.

  Materiały:
  • sztywna tektura (najlepiej po pudełku od butów) dowolnej wielkości,
  • skorupki jajek,
  • klej typu wikol lub Magik,
  • biała emulsja,
  • serwetka z wybranym motywem,
  • pędzel.

Sposób wykonania:  
 Gdy już mamy wyciętą tekturę, gotujemy jajka i obieramy je ze skorupek. Następnie przyklejamy klejem wysuszone skorupki wypukłą stroną do góry na całym kartonie. Potem rozdwajamy serwetkę i tylko tę warstwę ze wzorem przyklejamy na pomalowane emulsją skorupki. Zostawiamy na jakiś czas, aby dobrze wyschło. Warto też położyć na obrazek dużą książkę, aby wszystko było dokładnie sprasowane. Wtedy efekt będzie lepszy!
  II. Ramka

  Materiały:
  Tutaj może być praktycznie wszystko, farby, kredki, cekiny, ziarna kawy, sznurek, wełna, kamyki - co komu przyjdzie na myśl. W moim przypadku było potrzebne: 

  • twarda tektura,
  • farby,
  • pędzel,
  • ziarna kawy,
  • kawałek wstążki, 
  • klej "Kropelka".
Sposób wykonania:

  Na początek musimy wybrać tekturę, która będzie kilka centymetrów większa od naszego obrazka, ponieważ będziemy z niej robić ramkę. Kiedy już znajdziemy odpowiednią, przykładamy obrazek na karton i odrysowujemy kształt. Następnie wycinamy środek. Potem wyrównujemy zewnętrzny brzeg ramki, pamiętając aby całość paska miała koło 3-5 cm by można ją było przymocować do obrazka. 
  Teraz przechodzimy do ozdabiania. Ja poszłam bardziej w stronę cieniowania. Zaczęłam ciemnym fioletem od lewego górnego rogu i stopniowo rozjaśniałam kolor do prawego dolnego pamiętając, aby barwa ładnie przechodziła. 
  Kiedy farba wyschła, ułożyłam na ramce wzór z kawy, a dopiero potem całość przykleiłam "Kropelką". Ramkę przyklejamy na obrazek również tym klejem. 
   Na koniec przymocowujemy zawieszkę w postaci kawałka wstążki. Umieszczamy ją z tyłu, najlepiej na ramce. 
   Po zakończonych proponuję  przydusić obrazek jakąś książką, ponieważ ziarna kawy mogą odpaść. Kiedy wszystko będzie się trzymać, Twoje dzieło jest już gotowe do powieszenia. 

Powodzenia!

sobota, 18 czerwca 2016

"Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów"

 "KAPITAN AMERYKA: 
WOJNA BOHATERÓW"
  Jako że poniekąd interesuję się też odrobinę Marvel'em, postanowiłam także zahaczyć o jego najnowszą produkcję, a mianowicie o film pt.: 
"Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów". 
  Jest to trzecia część filmów o Steve'nie Rogers'ie. Z ręką na sercu przyznaję, że pokochałam go dopiero w "Zimowym Żołnierzu", a ta platoniczna miłość wzmocniła się po obejrzeniu filmu, o którym w tym poście mowa. 
   W drużynie Avengers'ów zrodził się podział (na co z resztą wskazuje już sam plakat), którego przyczyną, na dobrą sprawę, były różnice ideologiczne Kapitana i Iron Mana. 
  Kiedy po kolejnej walce Mścicieli, ponownie były ofiary w cywilach, rządzący postanowili ograniczyć samowolkę naszych herosów i podjęli konkretne procedury. Od tego momentu, bohaterowie mieli być pod kontrolą ONZ i  podejmować działalność tylko i wyłącznie na wezwanie. Jednak nie każdemu ten pomysł się spodobał. 
  Tytułowy bohater reprezentował ucieleśnienie wolności, z kolei Stark był zwolennikiem biurokracji i rejestracji superbohaterów. I tu dochodzi do rozłamu oraz powstania dwóch obozów w szeregach Avengers'ów. Za Kapitanem opowiedzieli się  Zimowy Żołnierz, Falkon, Scarlet Witch, Hawkeye i Ant-man. Z kolei Iron Mana wspierali: Vison, Czarna Wdowa, War Machine oraz dwoje nowych superbohaterów, z czego jeden z nich był sporym zaskoczeniem, jednak wprowadził pewną świeżość do tej produkcji. 
  Ze względu na splot wydarzeń, herosi zamiast walczyć z nowym wrogiem, stanęli w walce przeciwko sobie. 

Po czyjej jesteś stronie?

  


  Szczerze mówiąc spodziewałam się większej dramaturgii, jeśli chodzi o konkretne starcie podzielonych bohaterów. Gdy oglądałam zwiastun bardziej nastawiłam się na walkę pełną przemocy, bezwzględności i na to, że po prostu złamie mi serce. Kiedy jednak scena walki, fakt faktem imponującej pod względem technicznym, zakończyła się, byłam po prostu rozbawiona. Jednakże wzruszenie miało dopiero nadejść. 

  Chodzi mi tutaj głównie o walkę między Starkiem a Rogersem, którego wspierał Bucky czyli Zimowy Żołnierz. Była ona idealnym dopełnieniem filmu, pełna rozpaczy, łez i bezsilności. Całkowicie zastąpiła niedosyt pozostawiony po starciu na opuszczonym lotnisku. 
  Podsumowując, Kapitan Ameryka: Wojna Bohaterów to jeden z najlepszych filmów produkcji Marvela, jaki miałam przyjemność oglądać. Wartka akcja, dobrze wykreowani bohaterowie i różnorodność scenerii nadaje mu smaku. Cieszę się również, że inni herosi nie przyćmili głównego bohatera i jego historia mimo wszystko była tutaj wyniesiona na piedestał. Szczerze polecam wszystkim, którzy poszukują filmu z dreszczykiem emocji, a zarazem takiego, który potrafi rozbawić. To coś dla Was. 


*Link ze zwiastunem poniżej. 




   

G. Forman - "Zostań, jeśli kochasz"

  Będę tu zamieszczać recenzje, linki, zwiastuny oraz kilka rzeczy związanych ze mną, ale na początek chciałabym zacząć od tego pierwszego. Ale po kolei ... 


"... kto czyta książki, żyje podwójnie." 
 
   W pełni zgadzam się ze słowami pana Umberto Eco, ponieważ niejednokrotnie zaczytując się w jakąś książkę, żyję daną historią. Przenoszę się w świat stworzony przez autora, odczuwam emocje bohaterów, wręcz mam wrażenie, że biorę czynny udział w owych wydarzeniach opisanych na kartach lektury. 
   Jestem pewna, że inni, którzy podzielają moje hobby doświadczają tego samego. Dlatego też chciałabym Wam otworzyć drzwi do kolejnych światów i wspaniałych historii, które ja sama przeżyłam, a które są warte, aby podzielić się nimi z resztą molików książkowych. 

Gayle Forman 
 "Zostań, jeśli kochasz"
"Czy miłość może pokonać śmierć?"

 Ta książka wbrew pozorom nie jest typowym romansem. Zapewne tytuł przywodzi na myśl historię, w której lubują się nastolatki marzące o przeżyciu podobnych przygód jakie zostały zawarte na kartach książki. 
   Jednak, niech nie zwiedzie Was tytuł! 
Z czystym sumieniem mogę przyznać, że tej historii nikt z Was nie chciałby przeżyć. Wszyscy doskonale wiemy, że wystarczy chwila, aby nasze idealnie zaplanowane życie mogło legnąć w gruzach. Zdajemy sobie również sprawę, że ludzka egzystencja jest bardzo krucha i można ją zgasić równie łatwo jak płomyk nic nie znaczącej zapałki ... 
   Mia straciła wszystko. Po tragicznym wypadku, w którym zginęli jej rodzice i ukochany braciszek, dziewczyna trwa w stanie dziwnego zawieszenia. Została zupełnie sama z decyzją, od której zależy jej życie. Tylko ona może zdecydować czy odzyska przytomność, czy wybierze śmierć. 

"Czasami człowiek dokonuje w życiu wyboru, a czasami to wybór stwarza człowieka."  



  Próbując rozstrzygnąć dylemat, Mia wspomina swoje krótkie życie. Nie było ono idealne i jak każdy człowiek, miała swoje wzloty i upadki. Jej pierwszą miłością od zawsze była wiolonczela. Wychowana przez rodziców rockmenów, nie miała wątpliwości, że mimo wyboru nietypowego instrumentu, muzyka będzie jednym z najważniejszych elementów jej życia i z każdym kolejnym zdaniem, ja sama utwierdzałam się  w tym przekonaniu. To niesamowite hobby łączyło ją niewidzialna nicią porozumienia nie tylko z najbliższymi, ale także pozwoliło odnaleźć miłość w Adamie - młodym i utalentowanym rockmenem z jej szkoły. Jednak wszystko ma swoje dobre i złe strony. Mimo tylu korzyści, jakie przynosiła im muzyka, ich coraz lepiej rozwijające się kariery nieuchronnie prowadziły do sporów i oddalania się od siebie zakochanych. 
  Książka porusza wszystkie najważniejsze aspekty życia ludzkiego. Uwypukla rolę rodziny i przyjaciół, na których zawsze można liczyć. Pokazuje jak ważne jest wsparcie najbliższych, nawet tych najmłodszych. Mówi też o samotności, której doświadczają wszyscy, nawet Ci, którzy otaczają się gronem roześmianych znajomych. O sile przyjaźni i miłości, która jest w stanie przezwyciężyć wszystko i w końcu o znajdowaniu swojego miejsca na ziemi oraz umiejętności żegnania się z przeszłością i z otwartymi ramionami przyjmowania tego, co dopiero ma nadejść.
  Polecam ją gorąco nie tylko zapalonym czytelnikom, ale także tym, którzy próbują odnaleźć siebie, bądź borykają się z innymi problemami. Może właśnie w tej książce znajdziecie odpowiedź na swoje pytania. 


* Książka została niedawno zekranizowana i film także polecam całym serduszkiem. Dla nieprzekonanych podrzucam link ze zwiastunem. Miłego oglądania!




Wstęp


Cześć! 
  Jestem Oliwia i mam 17 lat. Od wielu lat jestem zapaloną czytelniczką książek wszelakiego gatunku. 
  Na mojej półce znaleźć można literaturę fantasty, romanse, a nawet takie klasyki jak saga o Wiedźminie. Czytam odkąd pamiętam, podejrzewam, że odziedziczyłam to po mamie, często też wymieniamy się książkami. 
  Poza czytaniem mam też wiele innych zainteresowań. Brałam udział w zlocie fanów fantastyki, lubię oglądać filmy, spacerować, etc. 
  Jestem też otwarta na nowe doświadczenia.